





Fotka niezbyt udana jak na kaliber tej postaci. Sytuacja jednak była ciekawa. Idę ulicą i nagle widzę typowy wózek bezdomnego pchany przez jego właściciela. Wózek wypełniony był butelkami, kocami, gazetami, gadżetami i reklamówkami pełnymi ch…wie jeszcze czego. Dodatkowo moją uwagę przyciągnął jego alkoholowo- deliryczny monolog. Wszystko oczywiście w języku naszych wielkich,,Mickiewiczów, Tuwimów itd...,, -Ech... k.... znowu jakiś Turek!- narzeka koleś próbując mnie wyminąć tym swoim tuningowanym dziecięcym wózkiem wypełnionym życiowym dobytkiem. Zagadałem do niego i przez 10 min. oswajałem go z własną osobą. Wreszcie zrobiłem mu fotkę. Byłem zadowolony, bo w tym cholernie świecącym słońcu oczami wyobraźni bardziej, niż prawdziwymi, zobaczyłem niezły portret. Niestety nie był. Resztę fotki ,,spieprzyłem" po powrocie do domu w photoshopie.



